Komu tak naprawdę potrzebne są Globalne Systemy Dystrybucji?
Od pewnego czasu zarówno wielu teoretyków jak i praktyków zastanawia się czy Globalne System Dystrybucji w ogóle są potrzebne, a jeśli tak to komu bardziej? Liniom lotniczym, czy klientom? Aby lepiej zrozumieć istotę ich działania oraz przeznaczenie, a co za tym idzie, również sens ich istnienia, należy zerknąć nieco w przeszłość.
Początkowo klienci mieli poważne problemy z rezerwowaniem lotów, gdyż szybkie dotarcie na lotnisko, często było sporym problemem. W związku z tym GDS wprowadziły zcentralizowane sieci komputerowe, co znacząco ułatwiło rezerwowanie biletów. Później jednak stało się to możliwe już w lokalnych biurach podróży…

Źródło: sxc.hu
Następnie nadeszły czasy popularyzacji Internetu, który choć początkowo nie stanowił przełomu w temacie, to dziś już chyba nikt nie wyobraża sobie wiarygodnych linii lotniczych, pozbawionych elektronicznej możliwości zamawiania i rezerwowania biletów. Jest to bowiem obecnie najszybszy i najwygodniejszy sposób na dokonanie zakupu biletów.
Zatem kto tak naprawdę potrzebuje teraz GDS? Z pewnością częściowo potrzebują ich same linie lotnicze, albowiem czasem pasażerowie pragną dostać się do miejsca, którego nie ma w ofercie danych linii. Wtedy GDS dzieli podróż na dwa etapy. Najpierw proponuje lot kończący się najbliżej miejsca docelowego, a następnie przesiadkę i bezpośrednie przemieszczenie pasażera do celu jego podróży. W związku z tym GDS dysponują nieco większą elastycznością i oferują dużo więcej możliwości niż pojedyncze linie. Być może jednak linie lotnicze już wkrótce rozwiną się na tyle, by stać się zupełnie samodzielne i nie korzystać z pomocy GDS, która jest kosztowna.
Nasuwa się więc pytanie, czy GDS są potrzebne klientom? Otóż wydaje się, że niekoniecznie… Klienci mogą bowiem używać serwisów internetowych takich jak np. Expedia.com do rezerwacji lotów różnych linii, jednak często rezerwacje na stronie konkretnych linii są tańsze, zatem użycie GDS wydaje się zbędne.
Wyróżnić można zatem dwa typy strategii działania przez GDS. Po pierwsze, skupienie się na prowadzeniu usług brokerskich dla firm, które nie posiadają własnych systemów rezerwacyjnych na stronach, jak małe hotele, lokalne linie lotnicze i małe biura podróży, których zakres działalności nie uzasadnia takiej inwestycji. Umożliwi im to dotarcie bezpośrednio do klientów przy zachowaniu stosunkowo niskich kosztów infrastruktury IT. Po drugie, zaoferowanie klientom specyficznych usług, których pojedyncza linia lotnicza lub hotel nie może dostarczyć. Celem jest maksymalne uproszczenie procesu zakładania rezerwacji i , co tez winno być uznawane za priorytet, support dla klienta już w trakcie podróży oferowany w taki sposób, by w możliwie jak najwyższym stopniu zniwelować niedogodności wynikające ze wszystkich zmian i komplikacji, z jakimi klient może się spotkać w podróży (opóźnienia, odwołane rejsy itd.).
To jest trochę tak jak różnica między używaniem komórki z Windowsami i iPhone’a Apple’a. Windows może uruchomić tyle różnego rodzaju aplikacji ile chcemy, ale znajdowanie ich i płacenie za nie, a także ich instalowanie oraz używanie jest dość skomplikowane. Natomiast iPhone oferuje niby to samo, ale w o ile wygodniejszy sposób – jego użytkownicy cieszą się spójnymi, bardzo łatwo dostępnymi funkcjami, jednakowymi dla wszystkich aplikacji. Chodzi więc zatem o to, aby być takim swego rodzaju Apple’m wśród GDSów.
Źródło: www.kenning.co.nz



